Uważaj przedsiębiorco na „podatek estoński CIT” w polskim wydaniu

Uważaj przedsiębiorco na „podatek estoński CIT” w polskim wydaniu

Szkodliwa dla przedsiębiorców twórczość MF nie ma końca, takie oto stwierdzenie towarzyszy, tym którzy zapoznali się z Ustawą z dnia 28 listopada 2020 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw, a która to zmiana dotyczy wprowadzenia w nasz system podatkowy tzw. mechanizmu CIT „estońskiego”, czyli czego? Zakłada przesunięcie czasu poboru podatku do momentu wypłaty z zysków przedsiębiorstwa. W myśl tej idei przedsiębiorstwo inwestując w swój rozwój nie poniesie podatków od zysków podobnie jak w Estonii.  Można by rzec idea przednia MF, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia, jak zwykle „diabeł” tkwi w szczegółach, a tym razem może mocno zaszkodzić spółkom, które pchnięte ideą inwestowania i rozwoju przedsiębiorstwa nieopatrznie podejmą złudną decyzję korzystania z „przywileju”, jak to ustawodawca (MF) określił w jednym z wywiadów, ryczałtu wynikającego z „estońskiego CIT”.

Sama Ustawa zmieniająca inne przepisy prawa zajmuje 15 stron, jest w niej jak zwykle, wiele stron niezrozumiałego tekstu dla przeciętnego przedsiębiorcy i mnóstwo zakazów i nakazów, a nawet występują kary. Z założenia chyba jest tak skomplikowana, że jednokrotne jej przeczytanie bez znajomości ekonomii i rozszerzonego prawa podatkowego powoduje ból głowy i na pewno nie zachęca do skorzystania z „przywileju” inwestowania we własne przedsiębiorstwo. To tyle uwag ogólnych, przejdźmy do meritum. Wydaje się, że po przeczytaniu tej Ustawy zaciera się pojęcie dobrze pojętego inwestowania, a już na pewno swobodnego kształtowania relacji inwestycyjnych we własnym przedsiębiorstwie. Zatem, aby wyjaśnić kwestie pewności na czym stoimy to jeszcze raz przybliżmy pojęcia: proces inwestycyjny, albo prościej inwestycja?

Ogólnie rzecz ujmując Inwestycja w prostym ujęciu ekonomicznym to nakład finansowy, rzeczowy, gospodarczy poniesiony na utrzymanie, tworzenie lub zwiększanie kapitału. Innymi słowy w praktyce gospodarczej charakteryzującej się określoną swobodą podejmowania decyzji w wydatkowaniu zarobionych, czy pozyskanych środków na zakupy maszyn i urządzeń, budynków, tworzenia i zwiększenia zapasów, czyli aktywów przedsiębiorstwa. Wobec tego, ujmując te stwierdzenia i zmiany w czasie, inwestycja to wyrzeczenie się obecnych, pewnych korzyści, które już osiągnęliśmy (np. zysku) na rzecz niepewnych korzyści w przyszłości. Zatem, Inwestor to z reguły zarząd firmy, który w celu realizacji inwestycji ponosi ryzyko niepewności w przyszłości, więc jest w bardzo trudnej sytuacji i powinny go chronić jasne i klarowne przepisy prawa, w tym również prawa podatkowego, którego kanony powinny być niezmienne w długiej perspektywie czasu. Niestety przywoływana Ustawa jak i wytyczne MF nie dają żadnej gwarancji, że taka ochrona będzie w przyszłości, wręcz przeciwnie wprowadza chaos interpretacyjny i decyzyjny, tworząc dodatkowy obszar ryzyka.

Czym jest ów „estoński CIT” na prawie polskim i kogo dotyczy? Poniżej kilka głównych cech/ warunków przewidzianych przez ustawodawcę dla chętnych do skorzystania z tego przywileju:

  • dotyczy przedsiębiorstw, które działają w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub akcyjnej o nieskomplikowanej strukturze właścicielskiej.
  • Przychody brutto nie mogą przekraczać 100 mln zł.
  • Zatrudnienie wyłącznie osób fizycznych, minimum trzy osoby.
  • Warunkiem głównym jest ponoszenie w trakcie roku podatkowego określonych wydatków na inwestycje.
  • Gotowość rezygnacji rozliczenia niewykorzystanej straty na standardowych zasadach oraz utratę możliwości korzystania z innych mechanizmów w tym np. ulgi B+R, IP Box, 9-proc. CIT
  • Gotowość do rezygnacji z ulgi na złe długi.
  • Firma posiada zdolność i ponosi koszty do dostosowania wyniku podatkowego do bilansowego, czyli opodatkowania wszystkich różnic kursowych, a także różnicy pomiędzy amortyzacją podatkową a bilansową, jeśli środki trwałe są amortyzowane, czy wartości niematerialne dla potrzeb bilansowych, niższą stawką niż dla celów podatkowych.
  • Kieruje się jasnymi i wdrożonymi zasadami polityki rachunkowości w przedsiębiorstwie.
  • Gotowość do kontynuowania inwestycji przez co najmniej cztery lata (z wyjątkiem pierwszego deklarowanego okresu 2021-2024, podczas którego będzie można co roku zrezygnować z ryczałtu).
  • Gotowość do rezygnacji z restrukturyzacji, połączenia, podziałów i wprowadzania niektórych aportów.
  • Gotowość skomplikowanego rozliczenia podatku przy definiowaniu aż siedmiu źródeł dochodu (zasady ogólne definiują tylko dwa) przy czterech podstawach opodatkowania.
  • Podejmuje trud raportowania, pod rygorami kar, do US rodzaju i zawansowania inwestycji.

Niespełnienie wyodrębnionych najważniejszych warunków eliminuje spółkę w dowolnym czasie z „przywileju” podatku „estońskiego CIT” w niektórych przypadkach z karami tzw. wyjścia.

 

Estoński CIT w wydaniu polskim jest w założeniach i zapewnieniach MF stworzeniem podatku ryczałtowego o niskiej efektywnej stawce dla aktywnych inwestorów. Czy tak jest? Niekoniecznie, ale matematycznie i na pierwszy rzut oka wydaje się, że łączna efektywna stawka podatkowa „estońskiego” CIT może być niższa niż obowiązujące standardowe, łączne obciążenie spółki i jej wspólników. Jednakże ustawodawca wprowadził tutaj wiele ograniczeń i komplikacji, gdyż zależy to np. od rodzaju biznesu, skali działalności, przedmiotu inwestycji, polityki dystrybucji produktów, sposobów finansowania działalności. Delikatnie rzecz ujmując ustawodawca przez zawarte w przywołanych przepisach prawa ograniczenia może mieć wpływ na kształtowanie polityki inwestycyjnej przedsiębiorstwa, jego wolność w podejmowaniu decyzji oraz tworzy obszary niepewności zwiększając ryzyko inwestycyjne. Ponadto w dowolnej chwili może pozbawić Inwestora o obniżonym ryczałtowym podatku.

Poszukując pewnej racjonalności w idei wyrażonej w omawianych przepisach pojawia się pytanie o sens podatkowy: czy rzeczywiście ten ryczałt jest korzystny dla spółki i jej wspólników, która podjęła ryzyko rozliczania się za pomocą „estońskiego CIT” w Polsce?  W przypadku spółki, która zdecyduje się na skorzystanie z opodatkowania ryczałtem wynikającym z „estońskiego CIT” od dochodów co do zasady nie płaci się podatku dochodowego na bieżąco, dopiero opłaca się te obciążenie,  gdy wypłaca się wspólnikom zyski na określonych zasadach. Wypłata dywidendy wiąże się z pomniejszeniem jej efektywnie o kwotę podatku 25% lub, w przypadku spółki będącej małym podatnikiem, o 20% przysługującej kwoty. Natomiast, gdy spółka odprowadza podatki na zasadach dotychczasowych to z wypłaconego zysku trafia do jej wspólnika kwota zmniejszona efektywnie o 34,39% lub o 26,29%. Zatem występuje na pierwszy rzut oka zauważalna korzyść podatkowa w postaci zmniejszenia odpowiednio stawek. Jednakże aby to osiągnąć ustawodawca wprowadził istotny i chyba najważniejszy warunek pod którym mogą zostać obniżone stawki podatku. Warunkiem takiego obniżenia stawek jest poniesienie przez spółkę wydatków inwestycyjnych o znacznej wartości i co najmniej 50 % wydatków inwestycyjnych poniesionych w poprzednim roku podatkowym w każdym dwuletnim okresie. I w czteroletnim okresie 110 % takich wydatków w przypadku rozliczania nakładów inwestycyjnych w okresie czteroletnim. Lecz w przypadku, gdy spółka nie poniesie nakładów inwestycyjnych o zakładanej i odpowiedniej wartości, wówczas stawka podatku ryczałtowego będzie zwiększona  o 5 %, w tym przypadku mały podatnik zapłaci efektywne opodatkowanie już na poziomie 25 %., a duży 30 %. Oczywiście nie wliczając w to kar i straconego czasu na chociażby raportowanie do US wydatków na inwestycje (jeden z pomniejszych warunków).

Ponadto efektywną stawkę podatkową będą zwiększały ograniczenia w wydatkowaniu środków uznane przez ustawodawcę za wypłaty z zysku choć normalnie nimi nie są, opodatkowane wyższą stawką podatku będą wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą, czy wszelkie wypłaty na rzecz wspólników i podmiotów z nimi powiązanych, takie jak odsetki od pożyczki, wynagrodzenie z tytułu umorzenia udziału, darowizny, prezenty i wydatki na reprezentację. Oprócz tego na efektywną stawkę podatkową omawianego mechanizmu będzie miało wpływ dostosowanie wyniku podatkowego do bilansowego spółki, czyli opodatkowanie wszystkich różnic przejściowych naliczonych, a nie otrzymanych np. odsetek, różnic kursowych, a także różnicy pomiędzy amortyzacją podatkową a bilansową.

Reasumując precyzyjne przewidzenie skutków podatkowych dla potencjalnych inwestorów wejścia w system „estońskiego CIT” w wydaniu polskim nie  jest możliwe. Zaprzecza to idei, na którą powołuje się MF tworząc tak skomplikowane przepisy dla fikcyjnego obniżenia stawek podatkowych. Jeżeli przedsiębiorcy racjonalnie oceną wprowadzone „przywileje” podatkowe dla inwestorów to stwierdzą, ze zaprzeczają one elementarnej wiedzy pracowników MF o inwestowaniu. Przypomnijmy, celem każdej inwestycji jest jej opłacalność. Jeśli takie opisane wyżej zasady i warunki obniżenia podatków miało by mieć wpływ na decyzję o reinwestowanie w rozwój przedsiębiorstwa to jest to kuriozum świadczące o nikłym poziomie wiedzy.

Podjęcie decyzji o realizacji inwestycji wymaga przeprowadzenia rachunku efektywności inwestycji. W przypadku tak skonstruowanych przepisów i wyrażonych zachęt nie jest to wykonalne. Na podstawie zaproponowanych przepisów nie można wykonać oceny opłacalności jak i analizy ryzyka inwestycji. Należy mieć również na uwadze, że firmy podejmują racjonalne  decyzje w oparciu o planowane koszty, ale również w oparciu o założony zwrot z inwestycji w warunkach stabilności gospodarki. Niestety zaproponowany „estoński CIT” zwiększa tylko ryzyko podatkowe, tam gdzie powinna być pomoc Państwa. Opisane powyżej proponowane prawo podatkowe jest kompletnie nieudane w sferze pomocy potencjalnym inwestorom i groźne dla tych, którzy uwierzą, że jest inaczej.

 

przygotował  dr Ryszard Pawłowski