2025 to jeden z najważniejszych lat w moim życiu.
Nie dlatego, że był piękny, tylko dlatego, że był prawdziwy.
To był rok, który mnie zmiażdżył. I dokładnie tego potrzebowałam.
Przyniósł czystki, na które powinnam była zdecydować się lata temu ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak głęboko tkwiłam w cudzych grach, lojalnościach i manipulacjach.
Moim największym sukcesem nie są projekty ani wyróżnienia, z których jestem bardzo dumna. Jest nim wyjście z toksycznego środowiska i relacji i powrót do zdrowia na wielu poziomach. Zobaczyłam, jak łatwo ludzie sprzedają siebie za walutę, uznanie, przynależność czy święty spokój. Jak potrafią bronić kogoś, przez kogo płaczą latami, czują wykorzystani i przy kim tracą poczucie wartości...Jak wolą kłamać sobie, niż stracić układ.
To złamało mnie chyba najmocniej...
Zapłaciłam za to wszystko najwyższą cenę jaką jest moje zdrowie.
Ale w momencie, kiedy przestałam się tłumaczyć, ratować i dźwigać cudze emocje zaczęło się zdrowienie. Zdrowienie to złość, żal, smutek i cisza.
I przyjęłam to wszystko, zamiast znowu udawać „silną”.
A kiedy głowa zaczęła zdrowieć, zmieniło się wszystko. Nagle zrobiło się spokojnie, bezpiecznie...normalnie. Przestałam żyć cudzymi dramatami.
Nie oddaję już energii ludziom, którzy żyją z bycia ratowanymi.
Nie daję się wciągać w poczucie winy, manipulacje i role, które ktoś mi przypisał.
Dziś oddycham. Dziś mam siłę także fizycznie, ponieważ joga pomogła mi w regulacji emocji. Granice zastąpiły tłumaczenia. , gdzie stoję i dokąd idę. I nie muszę nikomu udowadniać, że normalne, uczciwe traktowanie ludzi to nie przywilej to minimum.
Ale prawda jest taka, że największą bitwę stoczyłam w swojej głowie.
I wygrałam ją!
Nie byłam w tej walce sama, za co jestem wdzięczna losowi, bo postawił na mojej drodze wspaniałych i prawdziwych ludzi, którzy trzymali moją głowę nad powierzchnią wody i nie dawali mi w tym wszystkim zwariować.
Dziś wiem jedno: ciężko pracowałam, by być tu, gdzie jestem.
A przede mną kolejne szczyty, na które idę już bez nikogo na plecach.
Spokojnym, równym krokiem, w towarzystwie prawdziwych przyjaciół.
Jeśli ten tekst coś w Tobie porusza to nie jest przypadek!
Może to właśnie Twój moment, żeby przestać dźwigać to, co nigdy nie było Twoje ?