Zatrzymałam się. Wreszcie.
Nie żeby wszystko się zatrzymało - to tylko ja.
Z kawałkiem ciszy do kawy i z tym niepojętym uczuciem, że życie biegnie szybciej, niż da się je poczuć naprawdę. Przemijają rzeczy. Ludzie. Miejsca. Pory roku. Rozmowy, które miały trwać zawsze.
Czasem dlatego, że szłam za szybko. Czasem dlatego, że oni wybrali inną drogę.
Nie z żalem, ale z prawem do własnej drogi. Zauważam w sobie coś, co stygnie.
Jakby zbyt wiele razy coś rozpalałam niepotrzebnie. Jakby życie, które kiedyś miało smak i ciepło, dziś kosztowało więcej, a dawało mniej. Inflacja, jak widać dotyka nie tylko cen.
Dotyka radości, bliskości i zaufania. Żeby się śmiać, trzeba więcej wysiłku. Żeby odpocząć - więcej ciszy i czasu. Coraz częściej ludzie nie zostają na długo. Coraz rzadziej coś trwa.
Czasem coś się zmienia całkiem i szybko, zmiany, zmiany zmiany...
I chyba wreszcie przestałam się o to wszystko obrażać na los.
Bo może to właśnie znaczy dojrzeć: nauczyć się żegnać, nawet jeśli nie było pożegnania.
Zostawiać przestrzeń tam, gdzie kiedyś byli ludzie czy miejsca i nie zapełniać jej na siłę.
Odpuścić to, co już nie moje ...
Może ludzie tacy, jak ja muszą być chociaż odrobinę samotnikami, by nie oddawać tego co mamy najcenniejsze, by chronić swoje światło ? Może musimy odpuszczać ?
Coraz częściej myślę o domu w lesie, gdzie będę spokojnie żyć w ciszy natury, ale nie oszukujmy się - przecież "nie usiedzę "
Ostatnio mam szczęście by do porannej kawy patrzeć na przyrodę.
Podziwiam za niewzruszoność, trwanie poza wszystkim co je dotyka. I myślę sobie: ja też chcę trwać. Nie pędzić, nie zdobywać - tylko być.
Mieć w sobie spokój nawet kiedy idzie burza. Stać w deszczu, który przecież jest życiem dla natury, a ja tak bardzo czuję się jej częścią. Niektórzy nie idą już ze mną. Nie dlatego, że zawiedli. Po prostu — przestaliśmy iść w tym samym kierunku, albo moja ścieżka nigdy tak naprawdę nie była ich ścieżką.
I to jest okej, naprawdę! Pozwolić sobie na oddanie czegoś/kogoś bez walki.
A ja?
Siedzę. Patrzę. Oddycham.
I nie chcę już niczego gonić .A grzmoty nie budzą już we mnie lęku.